Gebbeth


O przygodzie

Czytając „Czarnoksiężnika z Archipelagu”, spotkałem się z ciekawym pomysłem, który postanowiłem wykorzystać w moim ukochanym RPG. Na podstawie książki postanowiłem stworzyć przygodę rozgrywaną w tle, przeznaczoną dla jednego gracza. Wybieramy sobie najbardziej odpowiedniego gracza z całej drużyny i wplątujemy go w wir wydarzeń. Przygoda ta znakomicie nadaje się do mocno magicznych światów fantasy (np. Ars Magica, D&D) oraz do coraz bardziej popularnych systemów PBEM (tutaj wręcz polecam tę przygodę, gdyż znakomicie urozmaici ona rozgrywkę nadając jej niepowtarzalną wielowątkową fabułę).

Zarys przygody

Jakimś dziwnym trafem nasz gracz przywołuje istotę z czystego zła – Cień, którego prawdziwe imię brzmi Gebbeth. Nazwa ta jest wykorzystywana w światach, w których czarowanie polega na znajomości prawdziwego imienia obiektu czarów, takich jak Świat czarownic, Ziemiomorze i jego poznanie jest wręcz niezbędne do skutecznej walki z Cieniem.

Przyczyną przywołania może być nieudane rzucenie zaklęcia, próba rzucenia zbyt potężnego czaru przez BG – ta akurat często zdarza się w mojej drużynie. Gracze mogą użyć magicznego przedmiotu lub możesz sprawić by wybrany BG znalazł się w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie. Ja wykorzystałem bardzo okrutny, lecz mój ulubiony sposób (jednym posunięciem wplątałem gracza w przygodę i pozbawiłem ulubionej broni). BG wyciągnął swój wielki, zaczarowany miecz i rzucił się w wir walki. Po pierwszym udanym magicznym ataku pojawiła się dziwna mgła. Wrogowie pouciekali gdzie pieprz rośnie, natomiast BG nie mógł się ruszyć. Został sparaliżowany strachem. Jego miecz rozsypał się w proch, zaś z prochu wyłonił się Cień.

Przywołana bezcielesna istota – Cień lub Gebbeth, jak zwał, tak zwał, rzuca się na delikwenta, próbując wyrwać jego duszę i zawładnąć ciałem. Momentalnie na miejscu zajścia pojawia się kilku magów. Niech ich liczebność jest jakąś magiczną liczbą, na przykład 5 lub 9. Moi gracze są przeczuleni na punkcie takich rzeczy. W ich mniemaniu każdy symbol coś znaczy, więc wykorzystuję tę potężną broń przeciwko nim. Dobrze by było, gdyby wśród magów znalazł się bardzo potężny znajomy PP lub mag, o którym bardzo dużo słyszeli i są przekonani o jego potędze. Magowie ratują BG z objęć śmierci i zabierają na kurację leczącą magiczne rany do najbliższej gildii.

Po odzyskaniu przytomności BG ma wiedzieć, że coś jest nie tak. Niech ma bóle głowy, wymioty i niech nie kontroluje niektórych odruchów. Im bardziej go przerazisz, drogi MG, tym lepiej dla przygody. W końcu niech wie, że przytrafiła mu się rzecz niespotykana i w dodatku bardzo nie miła.

Przez cały czas magowie badają istotę zła, którą przywołał BG. Twierdzą oni, że zło jest tak potężne, iż nie potrafią go odesłać. Radą magów jest, by szukać pomocy u smoków, istot o wiele potężniejszych od ludzi. Nie zostawią oni jednak biedaka samemu sobie. W końcu taka potęga fascynowała magów od zawsze. Który z ludzi nie pożądałby potęgi tak wielkiej, by jednym skinieniem dłoni strącić z nieba czerwonego smoka?

W czasie gdy BG jest w siedzibie gildii magów, jest całkowicie bezpieczny, natomiast Cień szuka ofiar w najbliższym otoczeniu gracza. Ofiary te są wykorzystywane do uśmiercenia BG. Natura Gebbetha jest taka, że musi on zabić osobę, której jest cieniem, więc wydawać by się mogło, że jedyny sposób na pozbycie się Cienia to śmierć bohatera. Tak jednak nie jest, ponieważ Cień jako istota zła może zawładnąć duszą ofiary tylko wtedy, gdy ta nie ma odpowiednio silnej woli. Pod swą władzę przejmuje On więc istoty nie zaznajomione z potęgą umysłu, głownie żebracy, rzezimieszki, najemnicy. Kiedy BG będzie opierał się wpływom Cienia, ten nie będzie mógł go zabić. Jeżeli zaś BG będzie wiecznie uciekał przed swym prześladowcą, szukając pomocy u innych, Cień będzie coraz potężniejszy. Tak więc najlepszym sposobem na pozbycie się Gebbetha jest jawne przeciwstawianie się mu, dążenie do konfrontacji, a nawet próba zapolowania na niego – co będzie skutkowało znacznym osłabieniem mocy Cienia, a w końcu jego odesłaniem.

Urok przygody polega na tym, że jest ona rozgrywana w tle i że wymaga nie lada umiejętności od MG. Można rozpocząć wątek, później nie wspominać o nim przez pół kampanii, by w decydującym momencie przysporzyć PP problemów, zmuszając ich do konfrontacji z Cieniem. Ja przygodę wykorzystałem dwa razy. Pierwszy raz prowadząc Potępieńca w WFRPG, a drugi raz w obecnym PBEM w Ars Magica. Wątek zakończył się niepomyślnie dla graczy w Warhammerze. Powodem była zbyt wielka głupota graczy oraz ich wiara w siłę mięśni. Zaś w Ars Magica przygoda przebiegała wyśmienicie. Stała się wręcz obsesją jednego z graczy, który przez chyba rok urządzał najróżniejsze polowania i obmyślał półłapku na cienia. To było naprawdę niesamowite przeżycie.

Przykłady:

Cień przejmuje ciało żebraka z ulicy, wchodzi do tawerny w której goszczą nasi gracze. W środku atakuje głównego bohatera. Nawiązuje się walka. Błyskawicznie zjawia się straż miejska, Cień opuszcza ciało żebraka, pozostawiając zwłoki, a o jego śmierć oskarżony jest BG.

Cień przejmuje ciało dziewczyny BG lub gracza, który nie zjawił się na sesji. Reszta jak wyżej, lecz niekoniecznie musi się to skończyć śmiercią. To już zostawiam MG.

Kilka słów o Cieniu

Cień (Gebbeth) należy do starożytnej rasy demonów zamieszkujących równoległy wymiar. Są to istoty z czystego zła, będące jego ucieleśnieniem, jeżeli tylko mgłę można nazwać ciałem. Demon ten może przedostać się do naszego wymiaru tylko w przypadku przyzwania, co właśnie gracz czyni (nieświadomie oczywiście), i jest bardzo trudno nad nim zapanować lub go odesłać.

Cień ma statystyki swojej ofiary i tak długo przebywa w jej ciele, jak długo nadaje się ono do użytku. Nie może on atakować w swojej bezcielesnej postaci, chyba że to BG na niego poluje. Wtedy Gebbeth nie ma wyjścia i musi się bronić w tym kształcie, jaki jest mu dostępny w danej chwili.

Obrażenia zadawane przez Gebbetha są fizyczne i magiczne zarazem, co oznacza, że nie mogą być leczone magicznie, a tylko konwencjonalnymi metodami.

Jak prowadzić

Trudność przygody polega na tym, aby zmusić BG do strachu. Nasz bohater ma się bać spotkania z Cieniem. Ma on czuć respekt przed przeciwnikiem. W końcu podobno boimy się tego, czego nie znamy. BG nie może za wcześnie wpaść na pomysł polowania na Gebbetha, gdyż zepsuje to całą przygodę.

Marek ‚Rasgan’ Bednarczuk


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *