Książki – wybór narzędzia wspomagającego pisanie


Jak już wspominałem w jednym z wcześniejszych wpisów – przymierzam się do napisania książki. Ostatnie kilka dni spędziłem na organizacji warsztatu. Czytałem poradniki o tym jak pisać książki, sprawdzałem oprogramowanie wspomagające ten proces i słuchałem wywiadów z pisarzami. Kompletowałem również materiały oraz opracowywałem plan pracy.

Temat książki i założenia

Tematyka mojej książki będzie dotyczyła uruchomienia plotera frezującego za pomocą programu Mach3. Będę się skupiał na programie, jego funkcjach i możliwościach oraz na sterowaniu za jego pomocą obrabiarkami CNC (na przykładzie mojego plotera).

Głównym założeniem jest napisać swoisty poradnik dla początkujących użytkowników obrabiarek CNC w postaci książki, po przeczytaniu której będą w stanie podłączyć swoją maszynę od strony elektrycznej, poprawnie skonfigurować program oraz zacząć pracę z obróbką materiału.

Narzędzia

Po lekturze kilku poradników dla początkujących pisarzy oraz bazując na doświadczeniach z przeszłości (Inkluz, Nawia, praca magisterska) zrobiłem sobie listę funkcjonalności jakich będę wymagał od narzędzi towarzyszących mi w procesie pisania książki. Oto najważniejsze z nich:

  • obsługa chmury
  • zaawansowana edycja tekstu
  • wykonywanie zrzutów ekranu
  • lista zadań TODO
  • edycja plików graficznych
  • opracowanie planu/konspektu pracy z możliwością oznaczenia priorytetów oraz wykonanych części

Sześć różnych funkcjonalności to coś około 6 różnych programów, może ze dwa mniej. W dodatku chciałbym je mieć również na telefonie i tablecie, ponieważ nie zawsze pracuję tylko na komputerze, a bardzo często moje notatki trafiają na telefon a dopiero później na komputer.

Jako że nie lubię mnożyć bytów niepotrzebnie, rozwiązanie z kilkoma programami odpada. Musiałem szukać alternatywy w narzędziach online. Na pierwszy ogień poszedł Dysk Google. Ma on wbudowany edytor tekstu, chmurę i listy zadań. Odpaliłem więc w nim moją pracę magisterską i zacząłem przerabiać. Po 30 minutach pracy miałem dość.

Dysk Google jest znakomitym narzędziem, a jego edytor tekstu w niczym nie ustępuje stacjonarnym Wordom. Jednak mój styl pracy sprawia, że nie nadaje się on do pisania książki przeze mnie. Ja chciałbym mieć każdy rozdział osobno, osobno spis treści, listę rysunków, tabel i adnotacji. Chcę mieć osobno listę zadań do zrobienia i konspekt pracy, a w tym wypadku wiązałoby się to z kilkunastoma plikami (zakładkami) otwartymi jednocześnie i ogólnym bajzlem na kółkach. Nie, nie. To nie dla mnie. Dysk Google odpada, tak jak Word i praca offline na nim. To podejście jest złe.

Myśląc nad osobnymi rozdziałami, linkowaniem treści z planu do odpowiednich miejsc w dokumencie i tym podobnych problemach do głowy przyszedł mi pomysł, by do pracy zaprząc One Note. Kiedyś już go używałem, ale po reinstalacji systemu zapomniałem o nim zupełnie.

One Note ma wbudowany edytor tekstu, można w nim robić listy wszelakiego rodzaju z oznaczeniem wykonania, priorytetami i kolorami. Można linkować wszystko do wszystkiego i wyszukiwać wszystko we wszystkim. Kombajn do notatek bym powiedział, a to właśnie jest mi potrzebne (plus wersja na androida). Wystarczy, że założę nowy notatnik, w nim dodam sekcje takie jak treść, lista rysunków, koncept, TODO itp. Rozdziały zaś będę dodawał jako strony w sekcji, podobnie zresztą z innymi notatkami. Będę sobie linkował rysunki do miejsc w dokumencie, do spisu treści i uwag. Wszystko będzie cacy i w 90% załatwione przez jeden program. Za klika dni opowiem jak się spisuje. Ach, bym zapomniał, że One Note zapisuje wszystko na koncie Microsoft więc synchronizację w chmurze też mamy załatwioną.

Do reszty zadań użyję tego co mam w Windows. Print Scr i Paint w zupełności sprostają wymaganiom jakie stawiam zrzutom ekranu i edycji grafiki. Więcej mi nie potrzeba.

Źródła informacji

Numerem jeden, niezmiennie zresztą, jest tutaj internet ze swoim zasobem for, artykułów, blogów i Tutoriale. Gdy do tego dodamy kilka papierowych publikacji oraz manuale programu, to uzyskamy naprawdę potężną bazę wiedzy. Nie pozostaje więc nic innego, jak zakasać rękawy i brać się do pisania.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *