Mam jechać do Europy?


Czyli jak inaczej bawić się w „kurierowanie”.

Powiadasz chłopcze że chcesz zostać kurierem? Tak wiem, że tamten koleś poprosił cie żebyś wybrał swoją przyszłą profesję. Zanim ogólnie opowiem ci „o światku” kurierów, chciałem ci uświadomić że sposobów na byciem kurierem jest dziesiątki.

W końcu teraz każda wieś, miasto czy cokolwiek innego co zamieszkują ludzie potrzebuje ludzi którzy coś przewiozą. Dlatego wystarczy tylko ruszyć głową a na pewno znajdziesz swój sposób i styl by się w tym „świecie” odnaleźć. Opowiem ci o kilku znanych faktach,ale najpierw zacznijmy od podstaw.

Ta…. a więc chcesz zostać Kurierem? Wiesz w ogóle co cie czeka? Pewnie nie. Usiądź sobie tu na chwile i posłuchaj, a możesz nawet czegoś ciekawego się nauczysz.

Słyszałeś może o nie jakim Postmenie? Wiesz taka legenda, że przybędzie koleś co będzie ubrany w strój pracownika państwowego i zapoczątkowuje nowy porządek świata.

Słyszałeś? To dobrze. Choć to tylko legenda to i tak ma dość sporo prawdy w sobie. Nie, nie chodzi mi o to, że ktoś taki przybędzie i postawi nasz świat na nogi. Chodzi mi tu o przede wszytkim role kuriera. O to że kurier jakby nie patrzeć odgrywa dużo rolę w życiu każdego mieszkańca naszego świata. Ale wiesz co tak konkretnie się robi będąc “chłopcem na posyłki”? Jak się pewnie domyślasz, będziesz zapierniczał tak z sześć razy w tygodniu tą samą trasą by dowieźć jakieś listy do swoich nadawców. Będzie lało, ale ty bierzesz brał wór z listami i zasuwał. Będzie upał, ty znowu zasuwasz, będziesz śnieżna zadymka, ty jedziesz. I tak dalej, non stop. 7 dni w tygodniu.

Ale cóż. Robota jak robota. Parę groszy zawsze wpadnie. Wprawdzie może być trochę nudno, ale tak już jest. Nie licz na jakieś ciekawe przygody. Ot raz na jakiś czas złapiesz gumę, innym razem chłodnica ci padnie. Za atrakcyjna i ciekawa ta robota nie będzie. Przyznaj jednak, znasz jakoś robotę która jest przyjemna? No właśnie.

Nie zrozum mnie źle. Nie chce cie ci tego obrzydzić, tak żebyś dał sobie spokój z tym. Miałem być szczery to jestem. Teraz powiem o drugiej stronie tego zawodu. Zapewne ciekawszej ale i o wiele niebezpiecznej. W końcu żeby była zabawa musi i być ryzyko.

Istnieje pewna grupa kurierów która pracuje trochę inaczej niż zwykli “chłopcy na posyłki” . Nie jest o nich za głośno. Im w większości nie zależy na sławie. Oni to mają gdzieś. Wprawdzie w zawodzie każdy zna kilku takich “specjalistów”, ale mimo to dużo ich ma. Są to że tak powiem, artyści. Że co? Jakby ci to wytłumaczyć.

Czasem sie zdarza że trzeba przewieź coś co jest i cholernie niebezpiecznie i cenne. Zwykli kurierzy do tego się nie nadają. W końcu zapierniczają sobie tylko po ty sobie tylko znanych „bezpiecznych trasach”. Co w tedy taki „nadawca” musi zrobić? Robota jest za trudna, towar nie pewny, ryzyko za duże, nie wielu podejmie się takiej roboty, zwłaszcza że w razie niepowodzenia właściciel przesyłki wraz z odbiorcą będą wściekli i patyczkować się z taki “kurierem” nie będą. Co wtedy zrobić?

Istnieje pewna grupa kurierów, która robi takie “zlecenia”. Większość z nich nie robi tego dla zysku, czy wspomnianej sławy. Choć kilku takich zapewne spotkasz. Ale głównym celem podejmowanie takich “misji niemożliwych” jest zabawa i sama idea. Co? Że to głupie? Spójrz na otaczający nasz świat i dopiero potem powiedź co jest tak właściwie głupie.

Sama chęć pokazania światu że mogą to zrobić jest dla nich, wystarczającą nagrodą. Serio. Świadomość że potrafią coś zrobić co inni by od razu spieprzyli i spaprali jest dla nich wręcz celem istnienia. Zaczynasz rozumieć o co mi chodzi?

Może wydaje ci się to dziwne teraz na początku, ale jeśli zaczniesz się bawić w ten “sport” to wciągniesz się i już nigdy nie będziesz mógł żyć bez tej dawki adrenaliny która dotyczy najciekawszych misji. Poczujesz co to znaczy jechać trzy dni, bez odpoczynku ścigany przez jakieś mutki, z co chwile psująca się chłodnicą i kompanem, który jak nie dotrze szybko do felczera to źle skończy, a na dodatek wioząc paczke która musi być najdalej za dwa dni u swego celu. Eh… chciałbym być znowu młodym.

Bycie zwykłym kurierem nie jest trudne. Ale być kurierem z prawdziwego zdarzenia to już jest wyczyn. Widzisz kurier, dobry kurier, powinien być w stanie przewieźć zawsze i wszędzie swoją przesyłkę. Nie ważne jak, nie ważne co się w stanie podczas podróży. Jeśli trzeba utoruj sobie drogę, przepłyń ją, przejdź czy nawet przeleć. Pisze że przesyłka ma być za tydzień na drugim wybrzeżu dawnych stanów? Więc musi być. Jak oczywiście chcesz się w to bawić. Tylko później mi tu nie jęcz że jest to nie możliwe, że sie nie da. Jak sie nie da, to nie rób tego. Zostaw robotę zawodowcom. Komuś kto to zrobi z uśmiechem na twarzy. W naszych słownikach nie ma słów “nie da rady”. W dodatku w tym zawodzie drugiej szansy raczej się nie dostaje, więc jak coś spieprzysz to będziesz już spalony.

I co zaczyna ci się podobać? To Fajnie. Ale też tak różowo nie jest. Często się zdarza że towar który się przewozi jest tak “bezpieczny”, że chyba bezpieczniej już chyba by było palić papierosa, w beczce benzyny. No cóż, takie życie. Jeszcze pół biedy jeśli towar to jakaś paczka, gorzej jeśli przesyłka na przykład żyje. To dopiero wtedy zaczyna się jazda.

Na koniec chciałem ci zwrócić uwagę jeszcze na jedno. Nie wielu jest ludzi który długo w to się bawią. W końcu noga ci się podwinie. Silnik twego wysłużonego forda kiedyś padnie, a Łowca “porozmawia” sobie z tobą na osobności gdzieś na środku autostrady w pustym polu. Ale do tego czasu. Zanim jednak się to stanie, będziesz ze tak powiem symbolem dzisiejszych czasów. Zawsze gdzieś w drodze, zawsze ktoś coś od ciebie chce, zawsze istnieje ryzyko że to ostatnia robota. Taka żywe legendy naszych czasów.

Dlatego wybór należy od ciebie. Czy na pewno chcesz przeżyć swój czas zapierniczając na złamanie karku, co chwila wytyczając sobie nową granice wytrzymałości fizycznej jak i psychicznej , czy robić coś innego w stylu prowadzenia knajpy. Ewntualnie posiadania “prawdziwego” domu.

Jednak jeśli zdecydujesz się ruszyć na szlak, z czyjąś przesyłką poczujesz co to jest prawdziwe życie. Po wyborze zmiany już nie będzie. Ta robota rzuca cień na całe życie. Zapewne krótkie bo krótkie, ale za to jakie.

Co z tym zrobić?

Czyli o co mi chodziło i jak to wykorzystać.

Mój pomysł przedstawienia w takim świetle kuriera, pochodzi rodem z Detroit gdzie jak wiemy liczy się przede wszystkim dobra zabawa, dobry styl i brak zasad.

Granie kurierem, właśnie takim, z Detroit, jest według mnie jedną wieczną zabawą, polegającą tylko i wyłącznie na coraz to nowym przekraczaniu granicy którą ustaliliśmy my sami. W końcu trudno sobie wyobrazić, żeby taki ktoś zadowolił się jazdą w tą i z powrotem przez większość swojego życia. Fakt ten też jest dość trudny w realizacji dla MG na sesjach, gdyż gracze zazwyczaj dużo podróżują między miastami, i nie siedzą w jednym miejscu.

FRoosty


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *