Przeskocz do treści

Raptor: Call of the Shadows


Od czasu gdy w sieci pojawiła się informacja o próbach reaktywacji Secret Service w mojej głowie odżyły wspomnienia. Z nabożną czcią z pudełek w szafie wyciągnąłem archiwalne numery ukochanego czasopisma i wertowałem je strona po stronie od najstarszego numeru. Wtedy to postanowiłem przedstawić Wam gry, które zapadły mi w pamięć. Gdy, które zabrały mi kawałek życia, odmieniły mnie i zmieniły moje podejście do wielu rzeczy. Na pierwszy ogień:

Raptor: Call of the Shadows

Pomysł na rozgrywkę Apogee Software ma stary i sprawdzony (1982 River Raid). Stań się pilotem palutkiego samolotu, leć do góry i staraj się zniszczyć wszystkich wrogów. Lecz w 1994 roku to trochę za mało jak dla graczy potężnych PC. Producenci dodali więc szczątkową fabułę - w skrócie choć nie dużym: ocal Ziemię, większy i lepiej opracowany samolot (F-22 Raptor) i dużo, dużo broni (od zwykłych działek pokładowych, praz stanowiska karabinów maszynowych i różne rakiety po broń pulsacyjną, a nawet bomby atomowe). Wszystko to kupisz w Med... znaczy pomiędzy misjami lub znajdziesz we wrakach rozbitych przeciwników.

Oko i ucho

By dzieci chciały bawić się zabawkami te muszą być ładne. Tak też jest i z grą Raptor. Mamy tutaj grafikę VGA na bardzo wysokim poziomie jak na rok 1994. Wszystko chodzi płynnie. Jest kolorowo i szczegółowo. Wybuchy są efektowne i dopracowane. Dźwięk wręcz powala jak na tamte czasy. Rakiety świszczą podczas odpalania, silniki odrzutowe robią kupę hałasu, a odpalenie bomby robi duże BUM.

Na osobny akapit zasługuje muzyka. Jest bardzo dobra, wręcz niesamowita jak dla mnie. Doskonale oddaje klimat powietrznej rozróby, dodaje polotu.

Raptor po latach

Mamy końcówkę 2014 roku. Odpalam dosbox wpisuję c:raptorraptor i gram. Mija sobotni wieczór, mija niedzielny poranek i popołudnie, a ja wciąż gram. Do ostatniego bossa. W głośnikach słyszę świst rakiet i działo pulsacyjne. Na wybuchy już się uodporniłem, nie słyszę ich. Przednia zabawa. Stara gra znów zabrała mi dwa dni. I wiecie co? To najlepsza gra, bezkonkurencyjna, bezapelacyjny numer jeden gatunku.

Podsumowanie

Mimo lat dwudziestu Raptor wciąż bawi. Wciąż ciągnie i zabiera czas. Wciąż jest najlepszy. Świadczy o tym choćby wydanie edycji cyfrowej, z grafiką dostosowaną do Hi Res w 2010 roku. Kupić ją można za 9,95. Czy warto? Dla mnie warto by było i za 20zł. Powtarzam: To Jest Numer Jeden!

Podobne gry

  • Tyrian 2000
  • River Raid

Ocena

Grafika: 7
Muzyka: 9
Grywalność: 9.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *