To tylko sen


Niniejszy tekst jest przeznaczony do systemu Wilkołak: Apokalipsa, ale myślę, że da się go wykorzystać w innych grach.

Tak… pamiętam jak to było. Wszystko zaczęło się od bitwy nad „rzeką zagadek” (tak żeśmy ją nazywali…). Ja oraz bracia i siostry z mojego szczepu zastawiliśmy tam zasadzkę, na sługi Żmija, którzy wtargnęli do naszego lasu zapewne chcąc zbezcześcić nasze święte miejsce.

Wśród nas było wielu dzielnych wojowników. Lecz to co posłał przeciwko nam Plugawiec przechodziło wszelkie pojęcie! To nie była grupka nieszczęśników opętanych przez złe duchy, to nie była nawet horda Tancerzy Czarnej Spirali, to była armia z piekła rodem, potwory przyzwane z bezkresnej otchłani zniszczenia… w tamtej chwili byłem pewien, że apokalipsa się zaczęła.

Rozpętała się bitwa, rzeka spłynęła krwią, czerwoną i… czarną. Chętnie bym to wszystko opowiedział, ale nie pamiętam co się dalej działo, nie jestem w stanie powiedzieć kiedy i jak straciłem przytomność.

* * *

Wiem tylko, że obudziłem się następnego dnia przy ognisku w Caernie. Byłem ciężko ranny, „Kojący głos” przy mnie czuwała. Z radością przyjąłem wiadomość, że atak na las został odparty a stwory ciemności zabite, bądź przepędzone. Niestety w czasie bitwy zginęło wiele osób bardzo drogich memu sercu, między innymi mój najlepszy przyjaciel z watahy „Warczący na księżyc”, z którym niegdyś razem przechodziliśmy obrzęd przejścia. Gdy się o tym dowiedziałem ostrze bólu przebiło mą dusze.

Wydawało mi się, że powinienem pomagać w opatrywaniu innych oraz naprawianiu szkód, zwłaszcza duchowych, jakie poczyniły żmijowe paskudztwa. Byłem jednak jeszcze zbyt słaby a smutne nowiny odebrały mi resztę energii. Dzień ten spędziłem głównie leżąc i rozpytując się sąsiadów o przebieg bitwy.

* * *

Następnego ranka obudziło mnie szczekanie psa. Byłem w jakimś pokoju, w czyimś łóżku, ranny. Nie miałem pojęcia co to za miejsce, ani jak się tu znalazłem. Myśli kotłowały się w mej głowie gdy weszła „Kojący głos”. Spytałem co się stało. Odpowiedziała mi, że przegraliśmy bitwę trzeba było uciekać z lasu, mnie ponoć uratował „Warczący na Księżyc”. Krewniacy mieszkający na przedmieściach udzielili gościny kilku naszym ludziom.
-Zaraz, zaraz, znowu nas zaatakowali? Przecież wczoraj mówiłaś, że „Warczący na Księżyc” nie żyje! Zawołałem.
-Coś ci się śniło. Od czasu potyczki nad rzeką zagadek byłeś w śpiączce. Dopiero teraz odzyskałeś przytomność. Wyjaśniła spokojnie.

To był tylko sen… A to oznaczało, że przegraliśmy, że Żmij znów zatryumfował. Resztę dnia spędziłem na rozmowach z „Warczącym na Księżyc” po południu przyszło jeszcze paru przyjaciół. Zastanawialiśmy się jak odbić Caern, czy jest to w ogóle możliwe i czy jest sens to robić. Przez cały czas dręczyło mnie jakieś złe przeczucie.

* * *

Rano czułem się już lepiej. Ale tylko fizycznie. Oprócz wschodzącego słońca powitał mnie widok dogasającego ogniska w Caernie i krzątający się wokół garou. „Odchodzę od zmysłów” pomyślałem. Zawołałem szybko „Kojący głos” spytałem gdzie jest „Warczący na Księżyc” i kiedy zdołaliśmy odbić Caern? Była bardzo zatroskana, wytłumaczyła mi, że Caern nigdy nie został zdobyty, że mój przyjaciel nie żyje. Że musiało mi się coś przyśnić, pewnie bardzo za nim tęsknie. Przypomniała, że dopiero co wczoraj odzyskałem przytomność i pewnie nie czuje się jeszcze najlepiej.

Sen? Tak realny? Możliwe, ale coś było nie tak. Wszyscy przygotowywali się do wykonania rytuału Oczyszczenia. Spotkałem kilku znajomych z którymi „we śnie” planowałem odbicie świętego miejsca. Żaden z nich niczego nie pamiętał, wszyscy twierdzili, że to mi się tylko śniło. A dla mnie to było takie prawdziwe. Odnalazłem jednego z Achrounów, który pełnił wartę tej nocy. Potwierdził, że słodko chrapałem i nie ruszałem się z legowiska.

* * *

Następnego dnia obudziłem się w. domku na przedmieściach! „Warczący na Księżyc” wołał mnie na śniadanie. Na Gaje, co tu się dzieje?

Razem z nami jadła „Kojący głos” oczywiście twierdziła, że cały czas spałem w swym łóżku. Dodała, że mam ciekawe sny, skoro jedna noc jest kontynuacją drugiej. Tego dnia przyszli przyjaciele, przynieśli wiadomość od zwiadowców – Caern jest nie do odzyskania.

* * *

To wszystko było straszne. Nie miałem pojęcia co było realne a co snem! Budziłem się raz w jednym raz w drugim miejscu na przemian i każde z nich wydawało się spójną rzeczywistością. Próbowałem wszystkiego by sprawdzić która z nich jest prawdziwa. Nie sypiałem, kazałem siebie pilnować innym podczas snu i wielu, wielu innych sposobów się chwytałem, wszystko na nic.

I wiecie co się stało? Gdy już trochę wyzdrowiałem, dowiedziałem się przyczyny tego stanu. A może powinienem powiedzieć przyczyn, bo w każdej rzeczywistości była inna.

W tej w której uratowaliśmy Caern nasz Szaman wytłumaczył mi, że Totem Chimery gniewa się, bo zostało zbrukane jedno z jego siedlisk w tym lesie – rzeka zagadek. Z jakiegoś powodu wybrał sobie mnie jako tego, który musi odpokutować – zobaczyć co by się stało gdyby Garou przegrali te bitwę. By wydostać się z tamtego świata musiałem przebłagać totem. Jeślibym, tego nie zrobił, Chimera mogłaby mnie próbować zwieść i na zawsze tam uwięzić.

Tam gdzie przegraliśmy powiedziano mi zaś, że to wina zmory, złego ducha, który brał udział w ataku na nasze święte miejsce. Prawdopodobnie dostałem się pod jego wpływ podczas bitwy. Teurgowie wytłumaczyli mi, że należy go upolować. Duch ten miał się żywić duszami uwięzionymi w snach – wizją uratowanego Caernu miał mnie wabić bym tam na zawsze pozostał z własnej woli, nieświadomy więzienia.

Namawiany przez starszyznę szczepu i doprowadzony przez życie w dwóch rzeczywistościach na raz niemal do szaleństwa postanowiłem dokonać wyboru między obydwoma światami. Tylko który z nich był prawdziwy?

* * *

No właśnie. Narratorze zadaj to pytanie swoim graczom. Postaw ich w sytuacji bohatera powyższego opowiadania, spraw by ich postacie żyły w dwóch równoległych rzeczywistościach, których mieszkańcy będą uważali, że ta druga jest tylko snem. Zobacz co zrobią! Upewnij się, że każdy ze światów będzie miał swoje plusy i minusy a potem postaw graczy przed możliwością wyboru! Sprawdź jakie sposoby wymyślą by dowiedzieć się, która rzeczywistość jest prawdziwa!

Przygoda ta najlepiej nadaje się na jednostrzałówkę, bo bohaterowie mogą stwierdzić, że oba światy są równorzędne i w ogóle nie będą wybierać pomiędzy nimi. Moi gracze dokonali wyboru choć do końca nie byli pewni czy był słuszny (może kiedyś po ich postacie zostanie wysłana ekipa ratunkowa z „prawdziwego świata”) a jak będzie w przypadku twojej drużyny?

Borsuk


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *